Tośka przemieszcza się po domu z prędkością torpedy, włazi wszędzie gdzie się da i na co się da. Na dodatek pakuje wszystko do buzi. Lista tego co wczoraj zjadła lub próbowała, bo w ostatniej chwili udało mi się wyjąć jej daną rzecz z małej paszczy, jest długa. Załapały się na nią m.in.: liść brzozy, grudka piasku z piaskownicy, kawałek kory, trawa, koniczyna, ogon Koty, karma Koty, kawałek papieru, jakieś paprochy z podłogi, nos mamy, duży palec u nogi mamy, własne skarpetki itd.
Od kiedy urodziła się Tośka notorycznie chodzę niewyspana. Dla mnie, która wcześniej musiała przespać przynajmniej osiem godzin żeby normalnie funkcjować to totalna masakra. Wczoraj zasnęłam w autobusie w drodze do pracy. Nigdy mi się to wcześniej nie zdarzyło!
Śpię jak zając pod miedzą, ciągle na stendbaju. Każde poruszenie się Dziecia, stękniecie, sapnięcie itp. sprawia, że momentalnie otwieram oczy. Nie, nie wstaje i nie lecę od razu do łóżeczka, ale nasłuchuję. Na nieszczęście dla mnie Dzieć często w nocy kręci się, mruczy, stęka czy pojękuje.
Od dwóch tygodni jest jeszcze gorzej. Jak się już obudzę to potem nie mogę zasnąć. Kiedy idę na rano, czyli na 6, to nie ma jeszcze takiej tragedii, ale jak dyżur zaczynam później to fatal error. Mała budzi się najcześciej na karmienie między 2 a 3.30 więc po jedzonku ona zasypia, a ja się kładę i próbuję zasnąć. Kręcę się, wiercę, przewalam z boku na bok, liczę barany i inne łatajstwo, opowiada sobie bajki. I nic. Nul. Zero snu. Ciekawe jak długo tak pociągnę?
Macierzyństwo to nie droga usłana różami bezkolcowymi. To ciężka orka, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, od świtu do świtu. Kocham Tośkę nad życie i nie wyobrażam sobie teraz życia bez niej, ale są dni że mam ochotę uciec gdzieś daleko i nie wracać. Teraz mam ochotę zwinąć się w kłębek i zasnąć. Ale nic z tego, do pracy rodacy!
Tosiak od trzech tygodni stoi - łapie się wszystkiego co się da, podciąga się i staje na swoich małych nóżkach.
Już próbuje, trzymając się np. łóżka, sama przemieszczać się. Najczęściej ląduje na pupie, dobrze że ma pieluszkę, ta amortyzuje bolesny upadek.
Niecierpliwie czekam na jej pierwsze samodzielne kroczki. W oczekiwaniu na nie kilka stópkowych fotek.
czwartek, 17 maja 2012
Licznik odwiedzin: 11 537 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
"Wspomnienia są jedynym rajem, z którego nie można nas wygnać"
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: